nasiona marihuany, konopi

Hiszpania: cannabis i jazda za kółkiem

Czy siadanie za kółko po spożyciu cannabisu jest niebezpieczne? W Hiszpanii ryzyko stwarzają jedynie wysokie sankcje, które za to grożą. Czy są one jednak dostatecznie uargumentowane? I czy oby na pewno wszystko odbywa się zgodnie z prawem? Czy testy na narkotyki są niezawodne? Oto odpowiedzi…

Uczestniczenie w ruchu drogowym w Hiszpanii staje się dla konsumentów cannabisu powoli coraz bardziej niebezpieczne. Mimo, że próbki śliny już od dawna uznawane są za niekompetentne testy w wykrywaniu narkotyków to władze mimo to ciągle podążają za taką strategią, która z konsumentów cannabisu robi przestępców. Przeanalizujmy więc obecną sytuację.

Pierwsze próby kontrolowania i ścigania osób, które są pod wpływem nielegalnych substancji i mimo to uczestniczą w ruchu drogowym zaczęły się już w latach 80tych w Stanach Zjednoczonych. Od lat 90tych również i kraje Unii Europejskiej darzą ten temat sporym zainteresowaniem. Od tego czasu Hiszpania stała się jednym z najbardziej aktywnych państw jeśli chodzi o przeprowadzanie takiego rodzaju kontroli. Hiszpania należy do krajów z największym rozpowszechnieniem spożywania cannabisu, Kokainy oraz innych nielegalnych narkotyków w całej Unii Europejskiej i również na całym świecie. Ze względu na wysoką liczbę wypadków drogowych pod wpływem alkoholu oraz narkotyków na hiszpańskich drogach i przez strategię prohibicjonistyczną władz w ostatnich dekadach nie jest już wielkim zaskoczeniem, że wszczęto duże starania o karanie osób, które po spożyciu nielegalnych środków siadają za kółkiem.

Czy testy narkotykowe dla kierowców są wiarygodne?
Tutaj władze musiały się zmierzyć z dwoma istotnymi problemami. Z jednej strony brakuje niezawodnych metod aby zbadać i w ogóle sprawdzić obecność narkotyków w organizmie. Z drugiej strony brakuje też ścisłych odkryć naukowych jaki wpływ mają narkotyki na ruch drogowy. Według badań, które przeprowadzono dla porównania oddziaływań cannabisu oraz alkoholu w ruchu drogowym nie ma żadnych wątpliwości na temat negatywnego efektu alkoholu czy jeszcze gorszego efektu zmieszania różnych substancji odurzających. Jednak samo spożycie cannabisu nie wydaje się mieć negatywnego wpływu na zdolność do prowadzenia pojazdów, jak pokazały testy na symulatorach oraz prawdziwych testach jazdy z osobami pod wpływem tego narkotyku. Podobne wyniki pokazuje analiza ewidencji, która w tym roku została opublikowana przez CDPC w Kanadzie.

Działanie cannabisu jest zależne od dawki oraz doświadczenia.
Eksperci są zdania, że cannabis ma wpływ na wysoko zautomatyzowane funkcje przez co nie występuje przeszkoda w możliwości prowadzenia pojazdów, nie są to jednak takie funkcje, które wymagają świadomej kontroli, jaka jest potrzebna w czasie udziału w ruchu drogowym. Jeśli człowiek jest świadomy swoje stanu, że jest on pod wpływem cannabisu, to rozwija on różne strategie do zminimalizowania ryzyka. Dlatego jego zachowanie podczas jazdy niczym się nie różni od zachowania osoby, która niczego nie spożywała. Ponadto zwraca się uwagę na to, że działanie cannabisu jest zależne od dawki oraz nabytego już doświadczenia z tą substancją. Długoletni palacze marihuany nie odczuwają już jej działania. Jednak hiszpańskie władze są zdania, że cannabis stwarza niebezpieczeństwo w ruchu drogowym nawet jeśli jest to sprzeczne z tezami potwierdzonymi naukowo.

Niewiarygodne testy narkotykowe dla kierowców w Hiszpanii.
Przez ostatnich 20 lat Unia Europejska zleciła przeprowadzenie kilkunastu badań naukowych aby stwierdzić, które z dostępnych metod na wykrycie obecności narkotyków są wiarygodne a które nie. Pierwszym badaniem był projekt ROSITA, który został przeprowadzony na przełomie lat 90tych i 2000. Po ROSITA nastąpił projekt ROSITA-II, który został przeprowadzony w latach 2005 i 2006. Obydwa badania przeprowadził hiszpański profesor Manuel López-Revadulla i stwierdziły, że wszystkie dostępne metody nie są wystarczająco wiarygodne i niezawodne. Mimo to wprowadzono je w niektórych regionach Hiszpanii.

Trzecie europejskie badanie odbyło się pod nazwą DRUID (Driving Under the Influence of Drugs, Alcohol, and Medicines), i rozpoczęto je w 2006 roku a zakończono w 2010 roku. W Hiszpanii uważa się, że badanie to uznało wiarygodność testów. Jednak w wynikach badania DRUID okazuje się, że żaden z testów nie spełnia wymaganych kryteriów jeśli chodzi o wrażliwość, specyfikacje oraz dokładność.

Wiele testów, mało wiarygodnych wyników.
Mimo niedostatecznej wiarygodności testy próbki śliny na wykrycie obecności narkotyków w ostatnich latach często były używane przez policję. Każdego roku dziesiątki tysięcy kierowców musi przechodzić przez taki test. Jego przeprowadzenie jest przymusowe przy każdym wypadku drogowym nawet wtedy, gdy nikt nie zostanie ranny albo nie ma osób śmiertelnych. Nie jest też łatwym zinterpretowanie danych, które zostały dostarczone przez ministerstwo ruchu drogowego. Trzeba zwrócić uwagę na to, że u ofiar śmiertelnych z wypadków tylko w 60 procentach przypadków przeprowadzono sekcję zwłok, mimo, że jest ona zawsze wskazana. Jeśli wynik ten u pozostałych 40 procent jest nieznany, to jak można ufać zaprezentowanym danym? Poza tym władze często i najwidoczniej celowo mówią o częstotliwości pozytywnych próbkach testów na narkotyki oraz alkohol, tak jakby obydwa te testy miały być w jakikolwiek sposób ze sobą porównywalne. Jak przyznaje generalna dyrekcja ruchu drogowego obecność substancji psychoaktywnych w organizmie to jedna kwestia. Pozostaje druga kwestia czy to właśnie te substancje są główną przyczyną wypadku. Należy pamiętać, że testy na narkotyki ze względu na związane z nimi koszta są bardziej sporadycznie przeprowadzane niż testy na alkohol, dlatego ich wyniki są z góry obciążone.

W 2016 roku hiszpańska państwowa policja (Guardia Civil) przeprowadziła 60.942 testów narkotykowych, z których 23.822 (39 %) wykazało wynik pozytywny. Z drugiej strony przeprowadzono 4,6 milionów testów alkoholowych, z czego 1,5 % (68.852) wykazało wynik pozytywny. Nie są tutaj uwzględnione dane autonomicznych władz policji (w Baskonii oraz w Katalonii) czy też lokalnych władz policji. Tak ogromna różnica w pozytywnych wynikach testów alkoholowych czy narkotykowych bazuje nie tylko na danych kierowców, którzy byli zamieszani w wypadki drogowe (4,5 % pozytywne testy alkoholowe i 27 % pozytywnych testów na substancje psychoaktywne). Badania EDAP, które są przeprowadzane co dwa lata za pomocą randomizowanych kontroli ruchu drogowego wykazały dla 12 % skontrolowanych kierowców, że byli oni pod wpływem innych narkotyków niż alkohol, 3 % wykazało wynik pozytywny dla alkoholu a 1,5 % pozytywnie zareagowało na alkohol oraz inne substancje. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, że rozpowszechnienie spożywania alkoholu w Hiszpanii (prawie 80 %) jest znacznie większe niż wszystkich nielegalnych i legalnych narkotyków razem wziętych to staje się oczywistym, że coś tu nie gra.

Palenie marihuany jest zabronione nawet jeśli nie upośledza umiejętności prowadzenia pojazdu.
Bez wątpienia kluczem do zrozumienia tej różnicy jest fakt, że aktualny kodeks ruchu drogowego zabrania prowadzenia pojazdów pod wpływem alkoholu jeśli przekroczymy dopuszczalną dawkę, podczas gdy w przypadku narkotyków wystarczy fakt, że w ogóle one są, aby nie można było kierować pojazdem. Oczywistym jest, że sama obecność narkotyków w ciele to coś całkowicie innego niż bycie pod wpływem narkotyków, o czym mówi też odpowiedni paragraf. Jeśli zwracamy na to uwagę władzy ta osłania się tym, że używane przyrządy (w Hiszpanii Drugtest 5000, produkowane przez niemiecką firmę Dräger) są tak skalibrowane, że pokazują one jedynie spożycie, które miało miejsce od 3 do 6 godzin przed przeprowadzeniem testu.

Wiadomo jednak, że działanie cannabisu trwa o wiele krócej niż 6 a tym bardziej 3 godziny. Rzeczywiście NHTSA (która jest amerykańskim odpowiednikiem hiszpańskiej DGT) jest zdania, że działanie cannabisu na zdolność prowadzenia pojazdów ogranicza się jedynie do 3 godzin. Jednak wszystko wskazuje na to, że okres, przez jaki test może wypaść pozytywnie jest o wiele dłuższy, jak wynika z praktyki. Wielu ludzi pozytywnie przetestowanych uważa, że paliło dzień albo nawet dwa dni wcześniej.

Absolutnie niewiarygodny test
Odpowiedzialny za ewaluowanie testu Manuel López-Rivadulla mówi na ten temat, że pozytywny wynik wskazuje na spożycie cannabisu od 3 do 9 godzin przed jego przeprowadzeniem, i to z wielkim rozmachem. Przyznaje jednak, że istnieją również stali konsumenci, u których okres ten może wynieść nawet od 9 do 12 godzin, czyli cztery razy dłużej niż samo działanie cannabisu. Według szacunku producenta okres, w którym test wypada pozytywnie wynosi od kilku minut do 24 godzin. Jednak wydaje się to być nie do końca poprawne, ponieważ na zapytanie związku Energy Control (jedno z najważniejszych stanowisk w Hiszpanii do zmniejszania ryzyka narkotyków) jak długo trzeba być trzeźwym, aby test wypadł negatywnie, producent Dräger odpowiedział, że tego nie wiadomo. Tym samym niepewność co do wiarygodności testu byłaby kompletna.

Oczywiście sam producent chce sprzedać jak najwięcej swojego produktu, dlatego będzie o nim mówił w samych superlatywach a nie wymieniał jego wady. Ale dlaczego właściwie rzekomo niezależni kontrolerzy ukrywają wady tego produktu? Najprawdopodobniej jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Instytut Toksykologii Sądowej przy uniwersytecie w Santiago, który prowadzony jest przez López-Rivadulla otrzymał umowę na przeprowadzenie uzupełniających testów laboratoryjnych krwi, które przynoszą roczne zyski w wysokości około 1,5 miliona euro. Jeśli powiedziałby on, tak jak Unia Europejska, że test ten nie jest wystarczająco dokładny to nie otrzymałby on więcej takiego kontraktu. To chyba wystarczający dowód na to, aby zacząć wątpić w obiektywność tych wypowiedzi.

nasiona marihuany, konopi, thc

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz do “Hiszpania: cannabis i jazda za kółkiem”

olej cbd, cbd, olej, konopny

nasiona marihuany, nasiona konopi, thc-thc


Ta witryna costablanca24.pl wykorzystuje pliki cookies.